Bądź miłościw mnie grzesznemu…

„Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie…” – śpiewała Maryja o Bogu w Magnificat. „Jestem miłością i miłosierdziem samym” – mówił Jezus do św. Faustyny.

Czyż zatem realizując to Chrystusowe błogosławieństwo, nie dotykamy Serca samego Boga?

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią

Prawda o Bogu miłosiernym i przebaczającym nie jest ludzkim wymysłem – wynika z Pisma Świętego. Łatwo o niej zapomnieć i pozwolić, by przygniotły nas wyrzuty sumienia, codzienne troski i przeświadczenie, że grzech jest silniejszy. Dlatego warto przypomnieć sobie o naczyniach, którymi możemy czerpać ze zdrojów Bożej łaskawości.

Źródła łask…

Bożego miłosierdzia szczególnie mocno doświadczamy w sakramencie pokuty i pojednania. Sam Bóg daje nam w nim przykład przebaczenia, które dokonuje się „77 razy”. Mimo naszych ciągłych upadków On na nowo nam przebacza, uobecniając w naszym życiu przypowieść o miłosiernym ojcu i marnotrawnym synu. Innym naczyniem, z którym możemy zbliżyć się do źródła Bożej miłości, jest Święto Miłosierdzia, obchodzone w drugą niedzielę wielkanocną. „W tym dniu otwarte są wszelkie upusty Boże, przez które płyną łaski” – powiedział Pan Jezus s. Faustynie. Pozostałe „naczynia” to Godzina Miłosierdzia (czyli 3 po południu), Koronka do Miłosierdzia Bożego oraz kult obrazu Jezusa Miłosiernego. O godzinie 15.00 każdy z nas powinien choćby w krótkim akcie strzelistym zjednoczyć się z Chrystusem cierpiącym na krzyżu. Z kolei Koronkę Pan Jezus nazwał „ostatnią deską ratunku”. Obiecał też, że przez jej odmawianie można będzie uprosić wszystko, co jest zgodne z Jego wolą. I wreszcie obraz Jezusa Miłosiernego, z którym Chrystus związał trzy obietnice: „Dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także już tu, na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi. Ja sam będę bronić duszy, która czcić będzie ten obraz, jako swej chwały w godzinie śmierci”. Oczywiście, nie chodzi tu o jakąś magię czy kult bałwochwalczy. Czcimy zawsze Chrystusa – pamiętając, że zewnętrzna praktyka musi iść w parze z postawą naszego serca.

Idź i ty czyń podobnie…

Doświadczywszy miłosierdzia Boga, powinniśmy je przekazywać innym. Przypowieść o nielitościwym słudze, któremu pan darował wielki dług, a który sam nie potrafił darować niewielkiego zobowiązania, jest dla nas ostrzeżeniem. A nam, choć o tym wiemy, nieraz z tak wielkim trudem przychodzi przebaczenie tym, którzy wyrządzili nam krzywdę. Na pewno drogą do postawy miłosierdzia wobec innych jest pogłębiona osobista modlitwa. Ona pomaga nam zobaczyć naszą małość, grzeszność i to, że sami żyjemy dzięki miłosierdziu, jakie okazuje nam Bóg. Dzięki modlitwie pozbywamy się naszych iluzji, które zamykają nas na prawdę i blokują drogę do prawdziwego szczęścia, płynącego z wolności dziecka Bożego i pełnego zjednoczenia z Chrystusem. Wszelkiego typu pragnienia zemsty (a tym bardziej ich realizacja!), nienawiść, obmowy, oszczerstwa, przekleństwa pod czyimś adresem, bezlitosne osądzanie – to grzechy przeciwko miłosierdziu. Strzeżmy się ich, albowiem one zamykają nas na miłosierdzie Boga!

Miłosierdzie powinno być okazywane drugiemu człowiekowi zarówno w sferze duchowej, jak i materialnej. Sposoby realizacji tego wezwania podpowiada nam „wyobraźnia miłosierdzia”. Podczas swej ostatniej pielgrzymki do Polski Jan Paweł II wołał: „Trzeba spojrzenia miłości, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utratą pracy, dachu nad głową, możliwości godnego utrzymania rodziny, wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei. Potrzeba «wyobraźni miłosierdzia», aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie; aby nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa; aby nieść radę, pocieszenie, duchowe i moralne wsparcie tym, którzy podejmują wewnętrzną walkę ze złem”.

Pytania do refleksji

• Czy wierzę w Boże Miłosierdzie? Jak je pojmuję? Czy nie wątpię w nie? Czy nie obrażam Boga zuchwałym popełnianiem grzechów, w przekonaniu, że jest miłosierny, więc mi przebaczy?

• Jak przygotowuję się do sakramentu pokuty? Czy nie traktuję go powierzchownie i mechanicznie? Czy pamiętam, że jest on spotkaniem z miłosiernym Bogiem?

• Czy potrafię przebaczać innym? Czy nie pielęgnuję w sobie pragnienia zemsty i nienawiści?

• Czy mam „wyobraźnię miłosierdzia”? Czy potrafię dostrzec obok siebie tych, którym mogę je okazać i którzy go potrzebują?

Chrystusowe wezwanie do miłości wzajemnej na wzór Jego miłości wyznacza nam wszystkim tę samą miarę. Doznajemy niejako przynaglenia, abyśmy korzystając z daru miłosiernej miłości Boga, sami z dnia na dzień oddawali życie, czyniąc miłosierdzie wobec braci. Uświadamiamy sobie, że Bóg, okazując nam miłosierdzie, oczekuje, że będziemy świadkami miłosierdzia w dzisiejszym świecie.

Jan Paweł II, Kraków, 18 sierpnia 2002 r.

ks. Andrzej Adamski (artykuł zaczerpnięty z portalu katolickiego katolik.pl)

Reklamy

Otagowane:, ,

%d blogerów lubi to: