Nasz udział w objawianiu się charyzmatów

Jeśli Duch rozdziela swoje dary komu chce i jak chce, gdzie jest miejsce na nasz udział, na nasz wkład w to dzieło?

On przecież nie chce używać nas jak lalek w teatrzyku, stworzył nas przecież jako osoby wolne i oczekuje z naszej strony akceptacji i współpracy.

Tak więc przyjrzyjmy się wspólnie naszej roli w tym wielkim dziele.

Modlić się, aby otrzymać charyzmaty

Jeśli więc wy – mówi Jezus – choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy go proszą (Łk 11,13).

A św. Paweł zaleca:

Starajcie się posiąść miłość, troszczcie się o dary duchowe, szczególnie zaś o dar proroctwa (1 Kor 14,1)

Nie może być złą rzeczą prosić o narzędzia, którymi będziemy mogli budować Ciało Chrystusa.

Jest to nawet obowiązkiem, jak w przypadku żołnierzy, którzy powinni domagać sięDeterminacja w prośbie o charyzmaty wydania im broni, jeśli ojczyzna znajdzie się w potrzebie.

Jest to obowiązek kapłanów prosić o charyzmaty – pisze w książce Przebudzenie charyzmatów Serafino Falvo – do spełnienia swego urzędu z taką samą skutecznością jak Chrystus i Apostołowie. Jest to także obowiązek rodziców, aby prowadzić, uczyć i wychowywać w zdrowiu swoje dzieci.

Każdy, kto wykonuje coś użytecznego dla innych, powinien prosić o te dary, aby to, co robi, czynił odważnie i z mądrością.

Możemy przecież prosić Ojca o to, co sam pragnie nam dać.

Być gotowym na przyjęcie darów

Oznacza to, że powinniśmy  być przygotowanie na ich przyjęcie, ale także na ich wykorzystanie w sposób, jaki Duch Święty pragnie to uczynić i w chwili przez niego wybranej. Oznacza to także akceptację tych darów, jakie On nam przygotował, anie jakie sami byśmy woleli.

przebudzenie charyzmatówBywa tak, że niektórzy nie chcą posiadać daru języków, a inni tak zwanego poskramiania duchów. Nie możemy się kierować naszymi wyobrażeniami – to On sam, a nie my, wybierze nam miejsce i funkcję w mistycznym ciele Chrystusa.

Zachować pewien dystans do charyzmatów

Oznacza to, że nie powinniśmy stawiać tego na pierwszym miejscu naszego życia duchowego, świadomi, że dary niczego nie dodadzą do naszej osobistej świętości.

Trzeba zachować pewien dystans w stosunku do efektów, które nie muszą zawsze być natychmiastowe. Czasem chęć ujrzenia skutków działania darów bywa przesadna.

Trzeba na koniec umieć przyjąć i to, że będziemy odsunięci przez Ducha i zastąpieni przez innych, którzy na pozór wydawać się będą mniej przydatni od nas. Dary nie tworzą idoli, ale narzędzie w ręku Pana.

Usunąć przeszkody na drodze charyzmatów

Często charyzmaty nie przynoszą efektów, jakich byśmy pragnęli, ponieważ w nas samych pojawiają się przeszkody.

Przeszkadzać w objawianiu się Ducha Świętego może zbyt wysokie mniemanie o sobie, o tytułach i stanowiskach, jakie posiadamy, o naszej pozycji w hierarchii, a także nasza kultura, nasze doświadczenia życiowe, nasze plany i idee.

Duch Święty objawiający się w charyzmatach głosi chwałę Chrystusa a nie naszą. Jeśli my troszczymy się o wzrost naszej chwały, On wycofuje się. Jezus uwypuklił to mocno przy pierwszym rozesłaniu uczniów na  swego rodzaju próbę charyzmatyczną:

Wtedy zawołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili Królestwo Boże i uzdrawiali chorych. Mówił do nich: Nie bierzcie nic na drogę, ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy, nie miejcie też po dwie suknie!”(Łk 9,13)

Warunek, jaki Jezus postawił każdemu z apostołów, aby mieli władzę nad demonami i uzdrawiali chorych, był tylko jeden: powinni pozbyć się wszelkiego balastu, który przeszkadzałby w drodze. Dziś takim balastem moglibyśmy nazwać nasze przyzwyczajenia, władzę, godność, prestiż itp.

Kiedy natomiast zredukujemy te wszystkie naleciałości, wtedy dopiero Duch Święty odzyska swobodę działania w nas według swojego planu.

Kiedy, jak Izajasz, szczerze powiemy Panu, że jesteśmy dziećmi, które jeszcze nie potrafią mówić, przybędą Serafini, aby ogniem oczyścić nasze wargi (por. Iz 6, 6-7).

I rzeczywiście, jeśli przyjrzymy się Apostołom, przekonamy się, że nie ich kultura, nie ich wiedza i nie osobowość, ale wyłącznie moc Ducha Świętego sprawiła, że stawili czoła judaizmowi i pogaństwu. Jako osoby nic nie znaczyli i pragnęli takimi pozostać (…)

(…) Duch Święty, wybierając ludzi jako narzędzia do spełnienia chwały Bożej, nie szuka ich przede wszystkim wśród wielkich i mądrych tego świata, ale wśród cichych i pokornych. A kiedy już kogoś wybierze, to nie na podstawie jego rejestru personalnego i życiorysu. Gdyby na to zważał, gdyby przeglądał wcześniejsze życie Piotra i Pawła, podobnie zresztą i innych apostołów, jaka była ich wiara, wszystkich musiałby odrzucić a priori, wcześniej, bez prób wstępnych. On ich jednak wybrał i uczynił z nich nowych ludzi już od momentu wyboru.

Reklamy

Otagowane:, , , ,

%d blogerów lubi to: