Jak usłyszeć głos Boga?

earphone-316753_640

Kiedy słuchamy historii biblijnych, to dowiadujemy się z nich, że Bóg przemówił do konkretnych ludzi i oni Go słyszeli, mieli z Nim bliski kontakt i On był obecny w ich życiu. To rozbudza w nas pragnienie słyszenia Boga i bliskości z Nim. Ale gdy patrzymy na swe życie, to możemy dostrzec, że pragnienie słyszenia nie przekłada się na słyszenie.

To są dwie różne sprawy, które się ze sobą łączą, ale się od siebie różnią. Pragniemy słyszeć Boga, ale czy Go słyszymy? Czy może słyszymy innych ludzi? Czy może tylko samych siebie? Jak usłyszeć głos Boga w szumie naszego życia i serca? Oczywiście głosu Boga nie da się łatwo oddzielić od naszego głosu i innych wokół nas, ale przeczuwamy, że głos Boga musi być inny.

Zatem jak usłyszeć samego Boga? 

To jest naprawdę ważne pytanie i problem, przy czym możemy ten problem przed sobą ukrywać i udawać, że wiemy i rozumiemy, jak Bóg mówi i co mówi. I wiele lat słuchamy kazań i fragmentów biblijnych, a przecież czujemy, że to jest jakieś powierzchowne, że czegoś brak i nie trafia w nas samych. Dlaczego? Dlaczego nie trafia w  sam środek naszego życia i nie odmienia go? Dlaczego? Czujemy, że to właśnie są nasze osobiste pytania często niewypowiedziane. Więc co z nimi zrobić? Można udać, że ich nie ma, że jakoś to będzie, a można poszukać odpowiedzi. Nie ma w tej sprawie prostej odpowiedzi i reguły, można tylko pokazać pewne ślady, tropy i wyruszyć w drogę…

Najważniejsza rzecz, od której należy zacząć – to po prostu nauczyć się słuchać najpierw siebie i innych. Człowiek, który nie słyszy siebie i drugiego człowieka, jak ma usłyszeć Boga? Jeśli ma uszy i swój wewnętrzny słuch zagłuszone sobą samym i tylko swoim światem albo nie dociera do niego głos drugiego z zewnątrz, to jak może słyszeć głos Boga? Przecież w ogóle nie umie słuchać. Więc najpierw nauczmy i uczmy się po prostu słuchać. A to nie jest łatwe. Najczęściej uważamy, że umiemy słuchać. Nic bardziej złudnego – po prostu tworzymy sobie lepszy obraz samych siebie na użytek siebie i innych, albo tak nasłuchaliśmy się w Kościele, „że słuchamy Boga”, że już nie widzimy naszej głuchoty. Więc rozpocznijmy od nauki słuchania. Wówczas okaże się, jaka to trudna sztuka i jak mało umiemy.

Usłysz siebie

Powiedziałem, że trzeba usłyszeć siebie i drugiego człowieka. Co to znaczy usłyszeć siebie? Co to znaczy usłyszeć drugiego człowieka? O ile z tym drugim pytaniem możemy nie mieć większych problemów, może słyszeliśmy od drugiej osoby zarzut (o ile taką szczerą osobę w życiu mamy), że jej nie słuchamy. I na podstawie takiego doświadczenia możemy zastanowić się, co to znaczy słyszeć drugiego, kiedy słuchamy a kiedy nie i dlaczego nie?

Możemy więc uczyć się słuchać drugiego człowieka. Odpowiedź na pytanie: co to znaczy słyszeć samego siebie może być dla nas trudniejsza. Dlaczego? Ponieważ najczęściej w ogóle nad tym nie myślimy i możliwe, że nie potrafimy połączyć tego pytania ze swym wnętrzem. Nasze doświadczenie wewnętrzne jest dodatkowo przykryte i przysłonięte przez różne pozy i maski, jakie tworzymy na pokaz dla innych. Może nam się wydawać, że znamy prawdę o nas samych, ale przecież wiemy, jak potrafimy się okłamywać (chyba, że o tym też nie wiemy). Nie jesteśmy prawdziwi wobec samych siebie, udajemy kogoś przed innymi i dlatego siebie takich, jakimi jesteśmy, nie widzimy.

Usłyszeć Boga - usłyszeć siebie

Usłyszeć siebie – to zdjąć maskę

Usłyszeć siebie – to zdjąć maskę, którą utworzyliśmy dla innych (i dla siebie) i zobaczyć siebie sam na sam przed sobą samym. Człowiek wówczas nie udaje przed sobą kogoś, kim nie jest czy też kogoś, kim ma być, czy powinien być – jest taki, jaki jest. Wówczas może zobaczyć, jak złożonym „organizmem” jest, jak różne dźwięki w nim brzmią i jak różne głosy, kolory i cienie nieustannie pulsują. Zaczyna słuchać siebie i swego życia – swej duszy. I co najważniejsze – oby nazywał i widział swe wnętrze prawdziwie.

Cel: spotkanie z Bogiem

Komuś może się wydać, że to, co napisałem jest jakąś propozycją psychologiczną. Tak się może wydawać dziś, ponieważ mamy epokę psychologiczną, i ciągle mówi się o poznaniu siebie i relacjach z innymi, ale w tej refleksji nie taki sobie postawiliśmy cel. Nam nie chodzi tylko o to, by słyszeć siebie i drugiego człowieka. Chodzi nam przecież o usłyszenie Boga i spotkanie z Nim. Dlaczego więc najpierw powiedziałem, że należy po prostu uczyć się słuchać siebie (swojego głosu) i drugiego (jego głosu)? Powody są dwa: pierwszy bierze się stąd, że kiedy Bóg kierował swe słowo do Izraela, wówczas Izraelici spotykali nie Boga, ale człowieka, np. proroka, czy ostatecznie samego Jezusa (też człowieka).

Chodziło więc za każdym razem o słuchanie, wysłuchanie i usłyszenie głosu człowieka, dopiero potem okazywało się, że przez tego konkretnego człowieka przemówił sam Bóg. Powód drugi bierze się stąd, że Słowo Boże, które chcemy usłyszeć i zrozumieć – całe jest skierowane ku nam, ku naszemu życiu, Jemu chodzi o nasze życie. Bóg w swoim Słowie odnosi się na pierwszym miejscu do nas i do naszego życia. A jak my nie mamy kontaktu z samymi sobą i swym życiem, do którego należą też inni ludzie – to jak możemy usłyszeć Słowo, które przecież do naszego życia się odnosi i je kocha? Bardzo ważne jest więc, by usłyszeć siebie, swój głos i swe życie, ponieważ to jest miejsce, ku któremu zwraca się Bóg, to jest miejsce naszego spotkania z Nim i Jego z nami.

Najlepsza cząstka

Na zakończenie spójrzmy na słynną scenę biblijną, kiedy to Jezus – człowiek przychodzi do Marii i Marty. Marta chce być dobra i gościnna, dlatego lata po domu i przygotowuje jedzenie, natomiast Maria tylko słucha tego człowieka. To tak niewiele, takie nieużyteczne, niewymierne i mało skuteczne . Od tego słuchania dom nie będzie posprzątany i obiad ugotowany, o co tak bardzo martwi się Marta. Marcie może się wydawać, że trzeba się jakoś szczególnie przygotować na słuchanie Słowa Bożego, że trzeba być taką uporządkowaną i „posprzątaną”. A Jezus odpowiada obu siostrom, że to właśnie Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona. Przez słuchanie spotkała się z Jezusem. Skoro się spotkała, to znaczy, że wcześniej usłyszała Jego samego, Jego głos, czyli prawdziwie słuchała. Tej cząstki – spotkania z Nim, tego nie będzie pozbawiona, ponieważ to było spotkanie w miłości, a w miłości takie chwile nie giną, ale są ciągle żywe.

br. Aleksander Szczukiecki OCD

Artykuł opublikowano w Głosie Karmelu

Reklamy

Otagowane:, , ,

One thought on “Jak usłyszeć głos Boga?

  1. […] Jak usłyszeć głos Boga?   (To hear the voice of God?) […]

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: