Bóg posługuje się tym, co najmniejsze

child-337540_1280

Bóg posługuje się tym co najmniejsze …

 

Możecie mieć lepszą nowinę od tej? Że Pan Bóg nas zebrał nie dlatego, że jesteśmy najwięksi i że tu właśnie siedzi kwiat chrześcijaństwa – począwszy od prezbiterium. Nie. Pan Bóg nas zebrał, bo jesteśmy najmniejsi. Bo jesteśmy ciężkimi grzesznikami.

Ja, i po kolei, każdy z nas.

I Pan Bóg nas zebrał po to, żeby działać przez nas. Żeby ewangelizować. Żeby przekazywać Życie, które płynie od Niego, nie od nas. I dlatego, z tą przypowieścią o ziarnku gorczycy, jest związana ta wcześniejsza – o ziarnie, które działa samo – automate [z greki] – ziarno działa automatycznie. Jest siła, jest energia, jest moc, jest miłość, która jest wpisana w Słowo Boże. I nawet my nie jesteśmy w stanie temu przeszkodzić. My nie jesteśmy w stanie zatrzymać tego mechanizmu, bo on działa. I jak nie chwalić Boga, że w ten sposób postępuje?

Nie chcemy budować na sobie

Chcemy słuchać Słowa, które mówi nam, w jaki sposób to dzieło ewangelizacji rozpocząć, tak żeby ta ewangelizacja trwała, i trwała, i trwała, ma być dokonane, bo nie chcemy nic tu robić po swojemu. Nie chcemy budować na sobie. Przeciwnie. Znamy swoje słabości i modlimy się, także dlatego, żeby Pan Bóg ochronił to dzieło, także przed nami, i przed tym, że my możemy je, tak naprawdę, popsuć.

Kiedy rozmawialiśmy w gronie ludzi odpowiedzialnych za ewangelizację Krakowa, to nieraz wracało pytanie – czy już, czy już jesteśmy dość mocni, czy już jesteśmy dość przygotowani, czy jesteśmy gotowi, żeby to dzieło podjąć. I dzisiaj rozumiemy, że to nie jest dobre pytanie. Pytanie ważne to nie jest to, czy jesteśmy dość mocni. Najważniejsze (i właściwe) pytanie brzmi: czy my jesteśmy dość słabi? Czy my jesteśmy w wystarczającym stopniu mali? Dlatego, że Bóg posługuje się tym, co najmniejsze. I o tym mówi ta przepiękna przypowieść o ziarnku gorczycy, które jest najmniejsze, kiedy się je wsiewa w ziemię, ale potem się rozrasta w wielkie drzewo. Pan Jezus właściwie w tej przypowieści dokonuje niesamowitej syntezy całej historii zbawienia. Dlaczego został wybrany Izrael? Niejednokrotnie tłumaczyli prorocy Izraelowi, jaka jest tajemnica jego wybrania, dlaczego Izrael jest narodem wybranym. Bo jest najmniejszy ze wszystkich narodów. Bo jest najmniejszy.

Izraelem jest Kościół, do którego Chrystus mówi:

„Nie bój się mała trzódko!”

Nie bój się mała trzódko!

„Spodobało się Ojcu dać wam królestwo.”

Pan Bóg wybiera naród, który jest mały

Tysiące jest przykładów na to w dziejach zbawienia. Pomyślcie o Księdze Sędziów, o historii Gedeona. Kiedy Bóg wezwał Gedeona żeby ratował naród wybrany z opresji wroga. Gedeon zrobił to, co by zrobił każdy z nas – zebrał wojsko. 32 tysiące chłopa. I kiedy wyszli do bitwy to Bóg powiedział : Nie dacie rady, nie wygracie. Jest was za dużo.

I Gedeon stanął przed tym wojskiem, bo tak mu Bóg kazał, i mówi: – Kto się boi – do domu! Poszło 22 tysiące.

Zostało 10 tysięcy. I Bóg mówi – jest was jeszcze za dużo. Przyprowadź mi ich do potoku – tam ci pokażę, kogo wybrałem. Więc przyszli, i Pan Bóg mówi do Gedeona – patrz w jaki sposób piją wodę i odłącz tych, którzy piją wodę w ten sposób, że biorą ją dłonią z potoku i podnoszą ją do ust – tych odłącz na bok.

Zostało trzystu. Bóg mówi – to jest ta liczba, z którą możesz wygrać tę bitwę. Powiedzcie mi, że w taki sposób postępuje jakikolwiek normalny dowódca. I jak to jest, że Izraelici nie mogą wygrać wojny, kiedy jest ich 32 tysiące, ale mogą ją wygrać, jak jest ich trzystu. Skąd się to bierze? Jak to jest możliwe? I tu widać, że w tym byciu najmniejszym nie idzie ostatecznie o to, żeby się zgodzić z takim ciężkim dopustem Bożym – no, jesteśmy najmniejsi… mała trzódka. Nie chodzi o to, żeby się zgodzić, chodzi o to, żeby to wybrać. Żeby się na to zdecydować, żeby tak chcieć – być tym, który jest najmniejszy. Żeby to wybrać.

Ciekawe, że kiedy się czyta Lineamenta na synod, do którego się też wszyscy przygotowujemy z całym Kościołem – na synod o nowej ewangelizacji – to autorzy tego dokumentu mówią – patrzcie na te Kościoły, które, gdzieś w świecie, są mniejszością. Nie większością. Mniejszością. Patrzcie na nie. Uczcie się od nich. One pokazują wam prawdziwe chrześcijańskie postawy. One się rodzą w tych Kościołach, które doświadczają, że są małe.

Z królestwem Bożym jest jak z ziarnkiem

To, co dotyczy Kościoła jako całości, dotyczy też życia wewnątrz Kościoła, wewnątrz ludu Bożego. I w Starym i w Nowym Testamencie. Przypomnijcie sobie historię Samuela, który szuka króla. Idzie do domu Jessego, do Betlejem, bo wie, że wśród synów Jessego jest przyszły król, którego ma namaścić. I Jesse postępuje tak, jak postąpiłyby każdy z nas. Najpierw przedstawia mu najstarszego – nie, największego – nie, najmądrzejszego – nie. Przedstawił po kolei wszystkich – żaden nie. I Samuel zrozumiał, że coś tu nie gra i mówi: to już są wszyscy synowie? Co odpowiada Jesse? – Nie, jest jeszcze najmniejszy. Ale on pasie owce. On się nie nadaje.

Zawołaj go. To ten!

Kto jest najmniejszy?

Najmniejszy w królestwie Bożym jest grzesznik.

Z królestwem Bożym jest jak z ziarnkiem gorczycy, które jest najmniejsze, kiedy się je sieje. Najmniejszy był Paweł. I on o tym mówił. Najpierw w Liście do Koryntian: Jestem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien nazywać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. Paweł jest najmniejszy. Wyobrażacie sobie Kościół bez Pawła? Czy Kościół by urósł w takie drzewo, gdyby nie Paweł z Tarsu?

W Liście do Efezjan on mówi coś o wiele ważniejszego jeszcze. On mówi, że jest najmniejszy nie spośród apostołów, tylko spośród wszystkich świętych, czyli spośród wszystkich ochrzczonych – jest najmniejszy. Jako grzesznik – jest najmniejszy.

Jest nas wiele różnych wspólnot. Jest nas przynajmniej 50 różnych wspólnot. Ciągle jeszcze nowe się zgłaszają. I chwała Panu Bogu. To się ma prawo udać wyłącznie wtedy, kiedy ambicją wszystkich będzie – być najmniejszym. To się nie ma prawa udać, jeśli my, w naszym gronie, będziemy się pytać – kto jest największy i kto przeforsuje swoje, i kto sprawi, że to będzie „po mojemu”, bo jak nie będzie „po mojemu”, to będzie źle. To się ma prawo tylko wtedy udać, kiedy my się stajemy coraz mniejsi, bo to otwiera miejsce dla działania Pana Boga. Bóg wtedy może automatycznie działać tą siłą, która jest w Słowie, w sakramentach, która jest siłą Ducha Świętego. Wtedy to się musi udać, bo nie zepsujemy tego.

Bóg się posługuje się tym, co małe

Zebrana jałmużna służy na potrzeby tej ewangelizacji. Od początku byłem przekonany, że tylko w ten sposób. Że nie pójdziemy do żadnych wielkich sponsorów, nie będziemy szukać strasznych pieniędzy, którymi świat operuje. Zbierzemy sami. Niech to będzie nawet wdowi grosz, ale zbierzemy go sami. Bóg się posłuży tym, co małe. Nawet jeśli nam braknie na te wszystkie wielkie, ambitne pomysły – Bóg się posłuży tym, co małe.

Jałmużna jest wielkim, ewangelicznym czynem miłości. I jest tym, co małe. Pan Jezus mówi: – Jeśli w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, kto wam powierzy prawdziwe dobro? Jeśli w zarządzie tym, co jest małe, nie okazaliście się wierni, kto wam da dużo?

To jest myślenie pod prąd tego, co jest za drzwiami tego kościoła. Ale Chrystus mówi, że pieniądz to jest coś małego. Ale tym, co jest małe, można pozyskać przyjaciół. Można czynić wielkie dobro, jeśli człowiek potrafi tym małym, którym jest pieniądz, odpowiednio zarządzać, więc namawiam was do hojności. Zaczynając od prezbiterium i księży.

We wspólnej pracy musimy, każdy z nas, się umniejszać, jeśli Bóg ma się objawić. Drugi konkret – to zaproszenie do jałmużny.

Bóg będzie działał, jeśli tylko my wytrwamy w byciu najmniejszym.

bp Grzegorz Ryś, artykuł ukazał się w czasopiśmie „Wzrastajcie

fot. pixabay

Katechizm Przyjmujemy Pana Jezusa Panuś

Reklamy

Otagowane:, , , ,

%d blogerów lubi to: