Dlaczego Jezus ma tyle imion?

christ-898330_1280 (1).jpgJezusa z Nazaretu określa się różnymi tytułami:

Chrystus, Pan, Kyrios, Syn Boży. Co właściwie kryje się pod tymi różnymi imionami? Skąd takie ich zróżnicowanie?

U ludów starożytnych imiona nie były przypadkowe, ale oddawały istotne przymioty osoby, do której się odnosiły. Dlatego warto się przyjrzeć temu, jakie imiona, tytuły nadawano Jezusowi, bo zapewne kryje się za nimi tajemnica Jego osoby, którą w ten sposób pragnęli uchwycić Jemu współcześni.

Nadasz Mu imię Jezus

W języku hebrajskim imię Jezus znaczy Bóg zbawia. Takie imię polecił anioł Gabriel nadać przyszłemu Synowi Maryi. Bardzo trafnie imię to ujmuje zarówno osobę, jak i misję Jezusa. To On ma zbawić swój lud od jego grzechów. Zapowiedź ta zaczęła się spełniać za życia Jezusa, który sam odpuszczał grzechy, a potem udzielił mocy odpuszczania grzechów apostołom. Przede wszystkim zaś własne życie oddał „za nasze grzechy”.

Po uniżeniu na krzyżu Bóg wywyższył Jezusa poprzez chwałę zmartwychwstania i, według słów św. Pawła, darował Mu imię ponad wszelkie imię (Flp 2,9). Tego Imienia lękają się złe duchy, dlatego jest ono ochroną dla wszystkich, którzy je wzywają. W świetle objawienia Bożego jesteśmy pewni, że nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni (Dz 4,12).

Jezus zwany Chrystusem

Chrystus jest greckim tłumaczeniem hebrajskiego pojęcia „mesjasz”, czyli namaszczony. W Izraelu namaszczano w imię Boże tych, którzy mieli pełnić zlecone przez Niego misje. Odnosiło się to zwłaszcza do królów, kapłanów, ale i proroków. Żydzi oczekiwali takiego mesjasza, naznaczonego przez Boga, który miał ostatecznie zapoczątkować Jego królestwo. Wszystko to spełniło się w Jezusie z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą (por. Dz 10,38). Okazał się królem, który jednak nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu (Mt 20,28); najpełniej Jego królowanie objawiło się, gdy został wywyższony na krzyżu.

Był więc radykalnie innym królem niż się spodziewano. Jezus był też prawdziwym kapłanem, który jednak w przebłagalnej ofierze nie składał baranów i cielców, ale siebie samego – dlatego właśnie „żyje jako Baranek zabity” (jak mówi prefacja wielkanocna). Jezus był w końcu prorokiem potężnym w czynie i słowie (Łk 24,19), który w najdoskonalszy sposób objawił Boga i wskazał człowiekowi jego najwyższe powołanie.

Czy Ty jesteś Synem Bożym?

Niektórzy współcześni Jezusowi dostrzegali w Nim Bożego Syna, jednakże On sam do synostwa Bożego przyznaje się dopiero w obliczu śmierci podczas sądu przed Sanhedrynem. Nie czynił tego zatem z zarozumiałości czy dla szukania próżnej chwały. Jezus dobrze wiedział, jakie będą konsekwencje tego wyznania. Prawda o Jego synostwie Bożym była trudna do zaakceptowania dla prawowiernych Żydów, uznających wiarę w jednego Boga, która nie dopuszczała możliwości istnienia Syna czy Ducha Świętego. Ta tajemnica wymagała specjalnego objawienia ze strony Boga. Dokonało się to stopniowo podczas życia Jezusa. Najpierw podczas Jego chrztu w Jordanie, a potem także podczas przemienienia na górze Tabor, gdy odezwał się z nieba głos Ojca:

To jest mój Syn umiłowany (Mt 3,17; 17,5).

W sposób wyjątkowy prawda ta została objawiona Piotrowi. Gdy Jezus zapytał uczniów, za kogo uważają Go ludzie, wówczas Piotr wyznał:

Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego (Mt 16,16).

A Jezus stwierdził wtedy, że to sam Ojciec objawił tę prawdę Piotrowi, bo sam nigdy by tego nie wymyślił.

Panem jest Jezus!

Tytuł „Pan”, z greckiego Kyrios, utożsamia się z imieniem Jahwe, przypisywanym w Starym Testamencie wyłącznie Bogu. Kiedy „niewierny Tomasz” zobaczył zmartwychwstałego Jezusa, wówczas wyznał wiarę:

Pan mój i Bóg mój! (J 20,28)

Przyznanie tego tytułu Jezusowi było równoznaczne z uznaniem Go za równego Bogu. W przypadku Jezusa stało się to, co przez tysiąclecia nigdy wcześniej się nie zdarzyło, a mianowicie – że człowiek, wędrowny kaznodzieja, niedługo po swojej śmierci został ubóstwiony. W całym cesarstwie rzymskim byłoby to możliwe, ale dla Żydów zawsze utożsamianie człowieka z Bogiem było świętokradztwem i obrzydliwością. A jednak to się stało! Jest to właśnie jeden z poważnych dowodów na zmartwychwstanie Jezusa: gdyby apostołowie i uczniowie nie spotkali się z żywym Jezusem po Jego śmierci – wszyscy szybko by o Nim zapomnieli, jak to się stało z niejednym przywódcą powstań czy przewrotów politycznych. A tymczasem apostołowie nie tylko zawzięcie twierdzili, że Jezus żyje, w Jego imię czynili znaki i cuda, ale też za tego Jezusa oddali swoje życie. Za kłamstwo żaden rozsądny człowiek nie oddałby życia.

W imię Jezusa

Najprostsza, ale jednocześnie pełna mocy jest modlitwa, która polega na wzywaniu imienia Jezus. Chodzi o wschodnią modlitwę serca, czyli tzw. modlitwę Jezusową, która sprowadza się do wypowiadania krótkiej inwokacji:

„Panie, Jezu Chryste, ulituj się nade mną!”.

Istotą tej modlitwy jest właśnie przywoływanie Imienia jedynego Zbawiciela. Okazuje się, że tak skromna modlitwa posiada jednak wielką moc. Potwierdzają to egzorcyści, którzy uwalniają osoby opętane przez złe duchy. Właśnie na dźwięk imienia Jezus, jak to wspomniano już wyżej, zgina się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych (por. Flp 2,10); na dźwięk tego Imienia uciekają złe duchy, świadome, że mają do czynienia z mocą samego Boga, która jest nieskończenie większa od tej, jaką one posiadają. Warto zatem często wzywać Imienia Jezusa, w Nim odnajdywać pokój, siłę do dobrego życia i ochronę przed zakusami złego.

ks. Dariusz Salamon SCJ, artykuł ukazał się w czasopiśmie „Czas Serca”

fot. pixabay.com

Reklamy

Otagowane:, , , ,

%d blogerów lubi to: