Archiwum kategorii: rozwój osobisty

Chrześcijańska radość w stanie uśpienia

Jezus, krzyż, kościół, modlitwa
Wezwanie do radości zawiera się w wielu tekstach Starego i Nowego Testamentu. Nie jest to tylko zdawkowa zachęta do taniego optymizmu i powierzchownej wesołości, lecz integralna, istotowa cecha wiary.
Wiara pozwala przeżywać ewangeliczną radość w świecie pełnym cierpienia, krzywd i przeciwności. Dla Ludu Wybranego radość płynąca z przymierza oraz z zaufania do Boga miała być ratunkiem w chwilach kryzysu i klęski. Dla chrześcijan, zwłaszcza w tych pierwszych trudnych latach prześladowań, radość w Panu, radość płynąca z wiary była ratunkiem na zniechęcenie i lęk. To właśnie wiara daje siłę do przezwyciężania każdej trudności i jest źródłem niezachwianej radości.

Czytaj dalej

Reklamy

Pragnienie ciszy i przygoda duchowa

kościół, modlitwa, cisza, spokój
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo człowiek się zmienia, gdy jest w ciszy. Otwierają się przed nim wtedy horyzonty, z których istnienia nawet nie zdawał sobie sprawy. Na co dzień nie doświadczamy tego, bo rzadko kiedy spotykamy prawdziwą ciszę. Życie za bardzo nas popędza, byśmy mogli w niej trwać. Świat za bardzo dba o to, byśmy nie mogli się wyciszyć…
Rekolekcje w Porszewicach są takim wyjątkowym momentem, kiedy możemy się zatrzymać. To zaledwie kilka dni spędzonych w ciszy, a jednak jest to czas wystarczający na spotkanie się z samym sobą, a przede wszystkim z Bogiem. Bardzo często rozmawiam z ludźmi rozwijającymi się duchowo, którzy nie rozumieją, dlaczego nie słyszą Boga. Dodają, że On milczy, jakby obraził się na nich. Tymczasem Bóg mówi, ale problem jest w tym, że my Go nie słyszymy. On mówi, ale Jego głos nie dochodzi do człowieka. On przytula, ale tego przytulenia nie odczuwamy. Dlaczego? Bo żyjemy za szybko i za głośno. W codzienności życia jest to dla nas zrozumiałe. Mówię pięćdziesięcioletniemu mężczyźnie: „Powiedz teraz żonie komplement”. A on na to: „Do tego potrzeba klimatu, tak z marszu to nie umiem”. Innym razem zachęcam żonę: „Otwórz się bardziej na męża”. A wtedy ona tłumaczy mi: „Nie da się tak na zawołanie! Za długo oddalaliśmy się od siebie, aby teraz automatycznie otworzyć się na siebie na nowo”. Rozumiemy to w małżeństwach, dlaczego więc w relacji do Boga nie wydaje nam się to logiczne? Klękamy do modlitwy i zadajemy Bogu pytanie. I wydaje się nam oczywiste, że nasza gotowość do usłyszenia Boga jest natychmiastowa. Czasem potrzeba lat świetlnych, by usłyszeć od męża komplement na swój temat i przyjąć go całym sercem – a uważamy, że zawsze mamy idealną kondycję, żeby usłyszeć Boga! Tylko że… On jakoś nic nie mówi. Naprawdę?

Przestrzeń dla Boga

Wyjazd na rekolekcje w ciszy daje nam czas na oswojenie się z Bogiem. Jesteśmy oswojeni z tym, co zewnętrzne, z formami modlitwy, ale niekoniecznie z zasłuchaniem się w Boga. Bo zasłuchanie to adoracja, to nicnierobienie i bycie blisko Niego. To – według myślenia światowego – marnowanie czasu! Nawet jeśli w naszej codzienności podejmujemy czas ciszy, jest to cisza wystarczająca tylko na to, aby posłuchać samego siebie, spotkać się z sobą i usłyszeć własne myśli. A spotkanie z Bogiem i usłyszenie Go – jest już kolejnym etapem ciszy. Niestety, nie da się przeskoczyć tych etapów: najpierw muszę usłyszeć siebie, a dopiero potem Boga, ponieważ On mówi do mnie, a nie w próżnię. Na rekolekcjach ignacjańskich proponujemy ciszę, która prowadzi do spotkania z sobą samym i z Bogiem. Cisza podczas rekolekcji jest absolutna i choć nie jest celem sama w sobie – jest niesłychanie ważna i trudna. Pozwala na oderwanie się od świata, abyśmy mogli być tylko z Bogiem. W dzisiejszych czasach najtrudniejsze jest całkowite wyłączenie telefonu. Niestety, wiele osób właśnie tutaj ponosi porażkę. Poświęcają swój czas i urlop na wyjazd na rekolekcje, ale później cisza tak bardzo je boli, że najłatwiejszą ucieczką jest włączenie telefonu i odebranie sms-ów. Rekolektanci wiedzą, że to „wycina” z ciszy, a jednak pokusa ucieczki od samego siebie jest bardzo silna. Dzieje się tak, ponieważ prawdziwa cisza aż boli; ona przeszywa człowieka i dotyka dna jego serca. Wprawdzie marzymy o takiej ciszy, ale gdy pojawia się jej możliwość – okazuje się, że nie spodziewaliśmy się, że będzie to tak potężne doświadczenie.

kościół, modlitwa

Etapy rekolekcjii

Rekolekcje ignacjańskie rozpoczyna „Fundament”. To pięć pełnych dni w milczeniu, do tego dochodzi jeszcze dzień przyjazdu i wyjazdu, czyli należy zarezerwować sobie siedem dni. Pierwszy etap rekolekcji może być trudny, ponieważ wszystko jest nowe, a cisza momentami wydaje się nie do wytrzymania. Przestaje „boleć” dopiero w momencie, kiedy zaczynamy słyszeć głos Boga, a to przychodzi najczęściej trzeciego dnia rekolekcji. Fundament jest jednak pięknym czasem, ponieważ dla wielu osób jest to pierwsze spotkanie z Bogiem, który naprawdę mówi do człowieka. A to są momenty, które pamięta się do końca życia… Fundament jest też pewnego rodzaju weryfikacją preferencji duchowych rekolektanta – czy duchowość ignacjańska jest dobra dla danej osoby. Nie wszystkim wszystko pasuje i nie należy nikogo przymuszać do jakiejś duchowości. Niech każdy korzysta z tego, co go karmi, aby mógł wzrastać w Bogu. A zatem po tych siedmiu dniach rekolektant powinien już mieć jasność, czy ten rodzaj modlitwy w ciszy jest dla niego dobry. Po przeżyciu Fundamentu można przyjechać na kolejne etapy rekolekcji ignacjańskich, które nazywamy „Tygodniami”. W ten sposób po Fundamencie przeżywamy I Tydzień, potem II Tydzień, III i IV. Uczymy się na nich różnych form modlitwy, poznajemy reguły rozeznawania duchowego i uczymy się stosować je w praktyce. Poszczególne Tygodnie trzeba odbywać kolejno, jeden po drugim. Pomiędzy nimi powinniśmy mieć roczną przerwę, nie chodzi bowiem o szybkie „zaliczenie” całych rekolekcji, ale o to, aby przeżyte na nich treści wdrażać w życie codzienne.

Porszewice

Jezuici prowadzą rekolekcje ignacjańskie w swoich domach rekolekcyjnych w wielu miejscach Polski – w Gdyni, Kaliszu, Warszawie-Falenicy, Czechowicach-Dziedzicach, Częstochowie, Zakopanem oraz w Porszewicach (pod Łodzią). W Porszewicach do rekolekcji ignacjańskich mamy dodane elementy charyzmatyczne: pod koniec rekolekcji jest Eucharystia z modlitwą o uzdrowienie, a podczas wieczornej adoracji jest trochę więcej śpiewu niż w tradycyjnych domach rekolekcyjnych. Posługę muzyczną w Porszewicach pełni wtedy zespół Mocni w Duchu.
Gorąco zachęcam do udziału w rekolekcjach ignacjańskich – to niezwykła przygoda duchowa, której warto posmakować!
Remigiusz Recław SJ 
Tekst ukazał się w: Szum z Nieba nr 129/2015
Zdjęcia: pixabay.com

Powiedz, co ty miłujesz!

path-2041414_1920
„Powiedz mi, co ty miłujesz, a ja ci powiem, kim ty jesteś.
Jeśli ziemię miłujesz, ziemią jesteś;
jeśli niebo miłujesz, niebem jesteś,
a jeśliby Boga miłujesz, Bogiem jesteś” (Św. Augustyn)

Czytaj dalej

Wielki Post – po co?

in-640516_1280

Rozpoczynamy dziś Wielki Post. Jak już ktoś słusznie napisał, to nie jedynie dzień smutku. Pokutujemy, ale to początek czasu rozważania nad zwycięstwem Jezusa.

W temacie pokuty – niezwykle inspirujący artykuł znalazłem na blogu Chrześcijańskiej Mamy. Czytam:

Czterdziestodniowy post nie jest programem treningowym duszy i ciała, nie wyznacza też ram czasowych igrzysk olimpijskich, w  których będziemy bić rekordy w kolejnych konkurencjach z cyklu: „a teraz nie będę tego robić”. Tu nie walczymy o złoty medal czy zaliczenie albo niezaliczenie przedmiotu pod tytułem: „dobrze przeżyty Wielki Post”. To wszystko ma tylko jeden cel – zbliżyć nas do Boga. Nie odwrotnie – bo On już jest blisko. Wszystko, co będziemy robić w tym czasie, ma sprawić, że bardziej otworzymy się na Jego miłość. Wydaje się więc, że to właśnie Jego trzeba w pierwszej kolejności spytać o to, jak powinien wyglądać ten czas.

Właśnie, ten czas ma nam pozwolić zbliżyć się do Boga.

Polecam więc Wam ten artykuł:

http://mamma.blog.deon.pl/2017/02/28/15-pomyslow-na-wielki-post-bez-rezygnacji-z-czekolady-2/

Jeden drugiego brzemiona noście (…)

Biblia List do Galatów

To jest jedyna chrześcijańska postawa, jedyny chrześcijański sposób bycia na tym świecie. Nie jesteśmy powołani do zbawienia się w samotności, do tego, żeby każdy z nas sobie poradził i znalazł doskonałość, świętość, miłość, czy cokolwiek innego.

Każdy z nas kogoś potrzebuje. Nawet ci, którzy nam się wydają najbardziej fantastyczni, święci, niewiarygodni – wszyscy potrzebujemy pomocy. Nie bójmy się tego.

Jedni drugiego, jedni drugi brzemiona nośmy. Bardzo zachęcam, żebyśmy, nawet jeśli jesteśmy ślepymi krewetkami, poszukali rybki babki, aby znaleźć pomoc.

o. Adam Szustak „Jeszcze pięć minutek”

O pogardzie

pogarda pychaŚrodkami komunikacji pogardy są monolog, milczenie, kłótnia. Mimo wielkiej czasami aktywności pogarda nigdy nie jest z siebie zadowolona, przedstawia siebie jako samotną, zdradzoną i niezrozumianą przez innych.

Jezusa zabiła nienawiść, ale to pogarda najpierw skazała Go na śmierć. Czytaj dalej

Dzisiaj. Mam tylko tę chwilę

clock-1274699_1280Zazwyczaj nie zwracamy uwagi na to, że Modlitwa Pańska – wraz z prośbą o dar chleba powszedniego – uświadamia nam sprawę niesłychanie istotną dla naszego życia. Jest nią zauważenie chwili obecnej. A czyni to w jednym słowie: dzisiaj. Warto zatrzymać się nad nim, zauważyć je, zanim nasza modlitwa potoczy się dalej.

Co zrobię z tym dzisiaj? 
Nawet samo Ojcze nasz, które odmawiam w tej właśnie chwili, dokonuje się w podarowanym mi z Bożej Opatrzności kolejnym dzisiaj. To, że teraz mogę się modlić, jest darem łaski Pańskiej. Ileż osób nie doczekało tej chwili. Odeszli minionej nocy, zginęli w wypadkach drogowych lub zostali pochłonięci wirem zdarzeń.

Czytaj dalej